Zaczytana
Otworzyłam segregator.
Białe kartki ubrane w pieczęcie okrągłe
Jak słońca dzieciństwa
Wskazują adresy
Opisane prawną mową
Brudzą moje oczy…
Zaszeptały niespokój.
Na kartkach papieru
Czytany litera po literze
Bezbłędny
Bezszelestny
Bezciepły
Opisany rysunkiem znaków
Czarnych jak niemoc i ciężkich
Jak drzewa pocięte na kartki papieru
Które czytam
On – ojciec własnych dzieci.
Zamykam segregator.
Odchodzę w przyszłość Nieba
W spotkanie.
